niedziela, 9 lipca 2017

Semestr hodowcy

Buczyna w LZD w Krynicy

Studia leśnictwa mają swój kulminacyjny punkt na trzecim roku. Punkt, po którym do tytułu inżyniera jest już tylko z górki. Ów punkt kulminacyjny to hodowla lasu. Zwłaszcza w Krakowie, gdzie przedmiot ten za sprawą prof. Jaworskiego ma głębokie tradycje.

Choć nestor krakowskich hodowców odszedł już kilka lat temu na emeryturę, to przedmiot stoi nadal na wysokim poziomie i jest jedną z kobył na studiach. Oczywiście dla tych, którzy z nauką nie zawsze są za pan brat, bo jeśli ktoś włoży w w poznawanie tajników hodowli trochę serca, dla tego będzie to tylko kolejny przystanek na studenckiej ścieżce. A jeśli ktoś zaangażuje się na maksa, ten wyniesie z hodowli dużo cennych wskazówek i cenne doświadczenie. Semestr szósty był niewątpliwie (nie umniejszając takim przedmiotom jak np. urządzanie lasu) semestrem hodowli.

Dla mnie najciekawsze z nauki hodowli lasu były ćwiczenia terenowe. Kilka dni spędzonych w Puszczy Niepołomickiej, a następnie w lasach LZD w Krynicy bardzo mi się podobało. Na terenówkach, jako początkujący hodowcy lasu, wyznaczaliśmy m.in. trzebieże (czyli jakby porządkowanie lasu, pielęgnowanie go, by za kilkadziesiąt lat ścięte drzewo dało drewno najwyższej jakości). Było przy tym sporo emocji, sporo wątpliwości, dyskusje...

Bardzo podobało mi się, że nasz prowadzący zwracał dużą uwagę na ekologiczne funkcje lasu. Drzewa, które wielu studentów wyznaczyłoby do ścięcia, drzewa z grzybami, dziuplami, rozmaitymi skrętami włókien, drzewa bardzo gałęziste, złomy, one nie zostały wyznaczone do wycięcia. To bardzo ważne, bo właśnie takie drzewa często zasiedlają pożyteczne, rzadkie owady m.in. nadobnica, właśnie takie drzewa obierają sobie za miejsce gniazdowania rzadkie gatunki ptaków - bociany czarne, puszczyk uralski, muchołówki, sowy, dzięcioły. Nic tak nie uczy, jak praktyka! ;) Wniosek, jaki udało mi się wyciągnąć jest taki, że pogodzenie produkcyjnych funkcji lasu (wytwarzanie drewna jak najlepszej jakości) i funkcji ekologicznych (las to przecież przede wszystkim dom wielu gatunków zwierząt!) jest bardzo trudne, ale nie jest dla leśnika rzeczą niemożliwą. Wymaga jednak od osoby gospodarującej lasem bardzo dużej wrażliwości i rozwagi w wyznaczaniu zabiegów.

Ważną częścią ćwiczeń terenowych z hodowli lasu były odwiedziny w rezerwatach ze starodrzewiem - lasach o charakterze pierwotnym. Wydaje mi się, że edukacja na temat tych miejsc, w których możemy obserwować naturalne procesy odnowienia, wymianę pokoleń drzew, zastępowanie jednych gatunków innymi, powinna być nieco bardziej akcentowana w toku studiów. Tematy te zostały nam w ciągu kilku godzin jedynie nakreślone. A przecież lasy naturalne, lasy pierwotne, rezerwaty, cenne drzewostany to temat tak rozległy, że spokojnie mogłyby być wykładane jako osobny przedmiot. Mogłyby zastąpić np. budownictwo drogowe (przecież tym i tak zajmują się firmy zewnętrzne!), czy jakiś inny przedmiot będący po prostu "zapychaczem" dla odpowiedniej ilości punktów ECTS. Często przyczyną sporów (jak widzimy w przypadku Puszczy Białowieskiej, ale i w innych dziedzinach życia) jest brak wiedzy. Na ćwiczeniach terenowych mogliśmy na własne oczy zobaczyć, jak wygląda rozwój lasu, w którym człowiek nie przewodzi temu procesowi. Poniżej zdjęcia z Rezerwatu Lipówka w Puszczy Niepołomickiej.

Rezerwat Lipówka w Puszczy Niepołomickiej

Rezerwat Lipówka w Puszczy Niepołomickiej

Kilka, kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt (i nie mówię na wyrost) godzin nauki najpierw na zaliczenie ćwiczeń, a później na egzamin, nie poszło na marne. Hodowla lasu (przynajmniej w wydaniu przedmiotu studiów) jest już za mną... Teraz tylko wakacje i ostatnia prosta do upragnionej inżynierki :)



środa, 5 lipca 2017

Utrwal swoje wspomnienia na papierze!



Przepraszamy za reklamy! :)

Choć generalnie sami nie lubimy czytać, a tym bardziej publikować reklam, to w tym przypadku zdecydowaliśmy się nagiąć nieco nasze zasady i podzielić się z Wami (bo naprawdę warto!) wykonanym przez nas wspólnie z firmą Saal Digital Polska​ testem fotoksiążki ;)

Test polegał na stworzeniu własnej fotoksiążki/fotoalbumu (do łączenia zdjęć posłużyła specjalna, prosta w obsłudze aplikacja, którą można pobrać na stronie internetowej). Efekty tego okazały się naprawdę znakomite!
- Producent używa dobrej jakości papieru, który nie przekształca kolorów wykonanych przez nas zdjęć (do wyboru papier matowy/błyszczący - my wybraliśmy błyszczący)
- Testowaliśmy fotoksiążkę w formacie 15x21 cm - można też łączyć zdjęcie na dwie strony - co powoduje, że na dobrą sprawę zdjęcia prezentowane mogą być w formacie 30x21cm (A4!)
- Oprawa fotoksiążki jest naprawdę solidna, nie ma tutaj niedociągnięć, powinna posłużyć wiele lat nie tylko stojąc zakurzona na regale, ale oglądana... ;)
- Czas realizacji zamówienia, kontakt z producentem - tutaj też nie mamy nic do zarzucenia, książka, drukowana w Niemczech - doszła do nas w czasie krótszym niż tydzień od dnia zamówienia! :)
- Jedynym mankamentem, który może nieco nas powstrzymać przed skorzystaniem z usług firmy jest cena, nieco wyższa, niż proponowana przez tzw. fotograficzne sieciówki - można jednak szczerze powiedzieć, że w przypadku Saal Digital Polska wraz z ceną idzie wysoka jakość produktu!

Fotoksiążka idealnie nadaje się do utrwalenia przygód z podróży - również tych połączonych z podziwianiem naszej, polskiej przyrody :)

W ofercie Saal Digital Polska są również plakaty, fotozeszyty, fotoobrazy i wiele wiele innych... Sprawdźcie sami na www.saal-digital.pl :)